czwartek, 25 października 2012

Szampon wzmacniający cebulki włosowe Wardi Shan - recenzja

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moją opinią na temat szamponu wzmacniającego cebulki włosowe Wardi Shan. Kupiłam go w Mydlarni u Franciszka, a o swoich zakupach pisałam w tym poście.

zdjęcie pochodzi z http://www.mydlarnia.info/

Wydajność: szampon wystarczył mi na ok. 1,5 miesiąca. Dobrze się pieni, jest gęsty, co za tym idzie- wydajny.

Cena i pojemność: 39zł za butelkę 250ml. Wg mnie to spora cena jak na szampon, ale ponieważ jestem zadowolona z rezultatów, nie będę narzekać.

Pachnie jak zwykłe mydło w kostce. Przyznam, że trochę mnie to zdziwiło, bo spodziewałam się bardziej naturalnego smrodku ziół. ;) Nie ma to jednak większego znaczenia.

Przechodząc do głównej sprawy, czyli działania. Jestem na tak! Szampon w widoczny sposób ograniczył wypadanie włosów, przy czym nie podrażnił skóry głowy, nie przyspieszył przetłuszczania się włosów ani nie spowodował powstania łupieżu.

Obecnie używam innego szamponu (Green Pharmacy do przetłuszczających się włosów), ale do Wardi Shan na pewno powrócę. Działa równie dobrze, jak szampon Garnier Neril (dzięki któremu pozbyłam się problemu wypadania włosów na dobrych kilka lat).

Szampon możecie kupić w sklepie internetowym lub w jednym ze sklepów stacjonarnych.

Używałyście tego lub innego produktu z Mydlarni u Franciszka? Jak wrażenia?

10 komentarzy:

  1. Nie znam tego szamponu, ale jeśli rzeczywiście działa [znowu dopadło mnie wypadanie włosów] to chyba zastanowię się nad jego zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, ciekawe na jakiej zasadzie dziala. trzymasz go na wlosach tyle co normalny szampon, tj kilkanaście sekund? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się trzymać go na włosach ok. minuty, ale nie dłużej. też się dziwię, że działa, bo przecież jest na włosach przez moment. no ale nie narzekam. :)

      Usuń
  3. Muszę spróbować bo mam z tym problem. A nie przesusza skóry głowy?

    OdpowiedzUsuń
  4. Szampon do włosów jest genialny. Absolutnie nie przesusza skóry głowy. Delikatnie ja nawilża i nie obciąża włosów. Ja mam długie i jestem z niego zadowolona. Jestem zadziwiona jego działaniem. Żeby wzmocnić działanie, polecono mi wmasowywać w skórę głowy olej nigelle, równie z Mydlarni u Franciszka. Super kuracja, problem zniknął:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szampon niestety nie jest w 100% naturalny, posiada SLES i paraben, wystarczy odkleić białą naklejkę z tyłu z polskimi napisami. Kupiłam go, bo włosy wychodzą mi garściami. Powiem w skrócie: pomógł, ale efekt nie jest oszałamiający, zdecydowanie przegrywa z Seboradinem Niger, a stosowałam go ten z olejkiem z czarnuszki,z tymże zakupionym 3 razy taniej gdzie indziej. Co do produktów z Mydlarni: polecam mydło Savon Noir (chociaż można go znaleźć taniej gdzie indziej i mydło marsylskie z olejkiem palmowym (super!).

    OdpowiedzUsuń
  6. Używałam szampon Wardi Shan przez pierwszy miesiąc rzeczywiście widziałam efekt, ale po dłuższym stosowaniu niestety czar prysł. Włosy nadal mi wypadały i zaczęły się plątać.

    OdpowiedzUsuń